wilgotny grudzień
Chciałbym wypielęgnować w sobie jakieś dziwactwo, jakieś zachowanie niestandardowe, nienormalne. I nie chodzi o tak błahą sprawę jak wyciskanie pasty do zębów od końca tubki, a nie przypadkowe wyciskanie jej od połowy. Chodzi o coś co teraz mi nawet nie przychodzi do głowy. Coś co byłoby tylko moje, inne, wyjątkowe.
Chciałbym być bardziej życzliwy, bardziej pracowity i chciałbym pojechać do Pragi albo do Lizbony (ta pierwsza bo znana, a ta druga bo wręcz przeciwnie). I słuchając jednego z pierwszych bożonarodzeniowych podarków jakiś cholernie ckliwy się zrobiłem. Patrze przed siebie, za okno i chwilowo nudzi mnie ten znany widok. Dachy garaży od spacerów z miłością, czy psem.. dachy od robienia aniołów w śniegu i pisania tiptokami słów w śniegu również. No właśnie, nie ma śniegu – jest tylko dziwna wilgoć. Pojechałbym gdzieś, poleciał, w znane, czy nieznane. Gdziekolwiek. Tak, by wrócić tu i znowu kochać to całe śmieszne Trójmiasto z nową mocą, po ukrytej tęsknocie.
Cytat dnia wczorajszego:
Ja pieszczę wspomnienie znad pisuaru (na stacji metra Plac Republiki w Pradze). Gdy podniosłem wzrok na ścianę, na wyblakłej, niebieskiej naklejce, przyklejonej tu jeszcze w ubiegłym wieku, widniał napis: PIELĘGNUJCIE PRZYPADKOWĄ ŻYCZLIWOŚĆ I PIĘKNE CZYNY POZBAWIONE SENSU. (Mariusz Szczygieł ‘Zrób sobie raj’)
Chciałbym więcej czytać i więcej pisać.
Sporo moich myśli i pragnień tu wyraziłeś… Żeby więcej czytać i pisać, czy żeby pojechać do Pragi i Lizbony (z dokładnie tych samych powodów!). Chyba po prostu potrzebujemy jakichś zmian, żeby bardzie pokochać to robimy na co dzień.
Mnie ostatnio naszło pragnienie, by wrócić do dawnego marzenia o rysowaniu. Dziś nawet kupiłem komplet kredek akwarelowych i brulion. Może w ramach noworocznego postanowienia uda mi się odgrzać tę zakopaną gdzieś głęboko pasję?
Przy okazji przypomniało mi się jeszcze, że cztery lata temu planowaliśmy nawet spotkać się w Pradze i pójść wspólnie na pewien koncert. Szkoda, że nie wypaliło…