Archiwum dla Luty 2012
słowa
lubię słowa. Dziś na TVP Kultura zobaczyłem reklamę “Ojczysty – dodaj do ulubionych”. Nie zastanawiałem się i szybko sprawdziłem na facebook’u o co chodzi. Chodzi o przypomnienie “roli i miejsca języka ojczystego w życiu Polaków”. Klawo, że takie akcje mają miejsce. Czy nie fajnie jest mówić po polsku? Mamy tyle słów, których znaczenie zapomnieliśmy bądź, co gorsza, nigdy go nie poznaliśmy. Czy nie fajnie byłoby witać się mówiąc SERWUS, a zamiast używać słowa zajebiste powiedzieć KLAWO? Czy wiecie co znaczy SIURPRYZA? Czy myślicie, że jestem BIRBANTEM?
Ciekawe, zawsze miałem problemy na lekcjach języka polskiego w podstawówce. Pamiętam swoje pierwsze wypracowanie klasowe. Trzeba było napisać coś o krasnoludkach i sierotce Marysi. Mój ‘tekst’ był tak słaby, że pani od polskiego poprosiła na lekcję wychowawczynię, by jej to oznajmić. Właściwie nie wiem czemu to miało służyć. Wszelkie dyktanda, wypracowania były dla mnie zawsze koszmarem. Chyba w 7 klasie po raz pierwszy dostałem czwórkę. Nawet sama pani od polaka była zadowolona z mojej oceny. Od tego dnia było chyba już tylko lepiej. W liceum już lubiłem czytać i pisać. Jedynym problemem – co zawsze zaznaczała pani Kasia – był tylko brak słownictwa, w poważnych tekstach wszędzie wstawiałem słownictwo potoczne. Właściwie bardzo to lubiłem, to było takie trochę robienie jej, nauczycielce, na złość. Dzięki temu moje pisanie było charakterystyczne, na tyle, że gdy ktoś zerżnął ode mnie jakąś notatkę w ramach pracy domowej i pech chciał, że miał jej odczyt na lekcji, bystra kobieta od języka ojczystego od razu prosiła mnie o przeczytanie swojej pracy. No i był klops. Do czego właściwie zmierzam? Do tego, że coraz bardziej lubię i szanuję język polski.
Dziś lubię słowa. Lubię ich brzmienie i znaczenie. I lubię to, że można je wciąż odkrywać. A jeśli uda się je wprowadzić na stałe do mojego języka to tak jakbym nabył nową rzecz. A przecięż jestem gadżeciarzem, więc…
Serwus!
4
Portico Quartet
to chyba jeden z moich ulubionych eskaemkowych kwadratów. Sprawdza się teoria, że kwadrat tym lepszy, im dla serca wiadomość milszą głosi. Portico Quartet szalenie polecam. Sprawdźcie sami w tej oto małej próbce:
widok

lubię ten widok. Awaria kolejki pozwala mi cieszyć się nim dłużej niż zwykle. Zima w końcu dała się we znaki skm, a już prawie zapomnialem o awariach, zerwanych trakcjach itp., itd.
masło
praca, dużo pracy. Dni zimne i krótkie, za krótkie, ale dobrze, że zimne. Masło maślane.
ubrany w kalesony, dwie pary skarpet, gruby sweter, który już mi się nie podoba – skapitulowałem. Odkręciłem grzejnik. Mojemu mózgowi chyba już nawet rześkość powietrza nie pomoże. Jestem zmęczony, najzwyczajniej w świecie . Zmęczony i senny. Cola Zero. Portico Quartet. Długopis z Narracji ze świecącą kulką. Kalendarz w kolorze długopisu, czysty przypadek, też czerwony.
Skończyłem. Kołdra, niebieska – wymiar 2×2 metry. Dobranoc.

