marónowe próby pisania

bo pisać każdy może…

buro nie smutno

leave a comment »

20120919-072149.jpg

Reklamy

Written by recektoretworza

Wrzesień 19, 2012 at 7:42 am

Napisane w Uncategorized

sentymenty

leave a comment »

‘skurczybycko sentymencki’ jestem w ten niedzielny ranek. Grzebiąc w różnych komputerowych przestrzeniach natrafiłem na eskaemkową czytelnię. Potem, szperając dalej natrafiłem na mój chyba ulubiony własny plakat do koncertu Psychocukru. Słuchając muzyki Kari Amirian, myśląc o stworzeniu kwadratu na eskaem.pl, przypomniał mi się kumpel, który przepadł, choć nie ma problemu ze znalezieniem go… siedzę sobie i myślę. Wspominki, wypominki, żale i radości. I jedna myśl. Najlepsza. Nie ma co być sentymentalnym, wspominać, tęsknić.. trzeba działać. Działać tak, by wszystko, co będzie kolejne, było lepsze, ładniejsze, ciekawsze – po prostu fajniejsze, a przynajmniej tak samo dobre jak to, co wzbudza we mnie sentyment. Szalona myśl reaktywacji czytelni w postaci magazynu, robienia obrazków bez potrzeby… to znaczy z potrzebą – mojego wewnętrznego ja. Tak, bo ja chcę coś tworzyć, nie ważne czy będzie się to podobać, czy nie. Ważne  by chęć tworzenia zaspokoić. Nie tłamsić. Nie dusić. Uwolnić! Uwolnić ją trzeba.

A znacie Roskosznik

Written by recektoretworza

Wrzesień 16, 2012 at 10:12 am

Napisane w Uncategorized

Sąsiad

leave a comment »

Codziennie rano mijam go na klatce schodowej. Jeśli nie jego osobiście, to na pewno pozostawiony przez niego zapach dymu papierosowego. Od dziś zresztą palenie fajki na klatce mu wybaczam. A niech pali.

Sąsiad z góry. Dokładnie nawet nie wiem, z którego piętra – w sumie, to nieistotne. Wiek – 80 lat. Po zawale. Po zabiegu na prawym oku. Osiwiał raptownie po śmierci ojca.

Podczas wojny z siostrą i rodzicami wywieziony do obozu w lubelskim. Miał 7 lat. Przyszli Niemcy, kazali rozebrać się do naga, wywieźli ich. Mówi, że gdyby nie to, że siostra przemyciła trochę mamony w majtkach, to by słabo z nimi było. Do dziś nienawidzi Niemców, i choć ja osobiście wszelakiej nienawiści nie pielęgnuję w sobie, to u niego wydaje mi się zrozumiała. Tym bardziej, że dostał kopniaka od Niemca, co powtórzył podczas rozmowy przynajmniej dwukrotnie.

Mieszkał w Sopocie. Był cukiernikiem 11 lat, do momentu kiedy nie dostał alergii. Potem pracował w stoczni jako spawacz. Dobrze zarabiał. Nie narzeka. Na emeryturze chciał dorobić, więc zatrudnił się jako stróż na AWFie. Pracował do czasu kiedy nie dostał pisma z ZUSu. W piśmie było info, że jeśli chce dalej pracować to zablokują mu 50% emerytury. Zrezygnował, bo kto mu później odwiesi to 50%?

Z opowieści wiem, że każdą z prac wykonywał sumiennie i był cenionym pracownikiem. Nie jest zwolennikiem Solidarności, choć do niej należał. Twierdzi, że wolał pracować, a nie bawić się w związki (tutaj to już moje skrócenie myśli).

Jest pod opieką kardiologa. Pani doktor kazała mu dużo chodzić. Dlatego wstaje codziennie o piątej, gdy jego żona jeszcze śpi do ósmej. Codziennie o 5 wychodzi z psem. Z psem przybłędą, czy też porzuconym – nie pamiętam już tej historii (wcześniej ja opowiadał). Nie wiem jak się pies wabi, ale często jest nazywany głupią suką (bez chorej agresji), bo szczeka bez opamiętania na wszystkie większe czworonogi.

Nie jestem specjalnie wnikliwy i raczej słuchałem, ale on chyba chciał właśnie, aby ktoś go posłuchał. Sąsiad gaduła. Na moje do widzenia on kazał pozdrowić ojca: „Proszę ojca pozdrowić ode mnie”. Pozdrowię zatem, to się tatuś zdziwi (i zainteresuje jednocześnie).

W weekend to raczej nie, ale w poniedziałek pewnie znowu miniemy się w klatce. Przynajmniej poczuję zapach fajek na klatce mówiący, że Sąsiad już tędy przechodził. 

Written by recektoretworza

Wrzesień 15, 2012 at 8:10 am

Napisane w ot życie

Artloop

leave a comment »

Sopot potrzebuję Artloop Festiwalu. Trójmiasto go potrzebuje. Jest coś takiego w nowych festiwalach, co sprawia, że dają nadzieję na lepsze kulturalne jutro. Na nowe doznania, nowe poznania, na wyjście z domu. Artloop ma w sobie wyjątkową lekkość w podawaniu sztuki współczesnej. Nie odstrasza nią, nie narzuca jej. Mi, jako nie-znawcy sztuki współczesnej, trudno ją często zrozumieć, bo też czy trzeba ją rozumieć? Może wystarczy z nią trochę poobcować, zobaczyć co i jak czują, myślą, tworzą inni. Dziś trochę po-artloopowałem – trochę, bo oczy odmawiają mi posłuszeństwa, gdyż zmęczone są.. Grand Hostel, Sopocka poprojekcja 2012, Marina Abramović: Artystka jest obecna w Kinoinstalacji i serio jestem bardzo kontent. Nie ma szaleństwa, nie ma musu, nie ma tłoku – jest dobrowolność, dostępność i ciekawość.

Artloop wychodzi na miasto i wciąga w miasto. Wzbudza zainteresowanie a jednocześnie nie dezorganizuje kurortu, który powoli szykuję się do jesienno-zimowego snu. Wrzesień to dobra pora i fajnie, jeśli w przyszłości będzie kojarzyć się z Artloop Festiwalem właśnie. To dopiero druga (oficjalnie pierwsza) edycja wydarzenia, ale coś czuję, że dołączy do grona tych kulturalnych wydarzeń, których będzie się oczekiwać.

Artloop Festiwalu – powodzenia! 

* nie mogłem poczekać z tym postem do zakończenia festiwalu.. to tak z radości dnia dzisiejszego 🙂 czaiłem się też na INNI, ale fizycznie nie dałbym już rady.

Written by recektoretworza

Wrzesień 8, 2012 at 1:08 am

moc od Efterklang!

with one comment

człowiek wraca do domu. Podczas spaceru z psem przegląda facebook w telefonie. Szybko, bo nie ma czasu. Ogląda, przegląda, wypatruje. Znalazł. Obrazek, okładka płyty. Efterklang. Zainteresował się i zapisał sobie obrazek w komórce, tak na wszelki wypadek – by nie zapomnieć. W domu jeszcze na chwilę, na momencik odpala służbowego kompa, ale obrazek okładka, Efterklang nie dają mu spokoju. Szpera. Sprawdza. Tak – nowa płyta. Już zaraz. Już wkrótce. Jesień pięknie się zacznie za dokładnie 4 tygodnie. Ogląda wideoklip i oddycha. Spokojnie, miarowo. Tak, po super aktywnym dniu w pracy owy Efterklang to balsam dla duszy. Jeszcze nie do końca jest robotem. Potrafi się czymś zachwycić, zajarać, zainteresować. Lubi to. Wrzuca link na fejsa. Chce pisać notkę na blogu. Jest człowiekiem, jeszcze wrażliwym. Euforia i chaos dostarczony przez muzykę na wskroś spokojną i harmonijną. Za oknem chmury, cudowne – jak góry. Tak góry, centralnie nad morzem. Wyobraźnia. Zapał. Entuzjazm. Życie. Efterklang!

Written by recektoretworza

Sierpień 27, 2012 at 7:47 pm

Napisane w Uncategorized

w Pradze

2 Komentarze

Wszędzie tam, gdzie wyjadę chciałbym od razu zamieszkać. Jednak ze wszystkich miejsc, do których wyjeżdżam, najbardziej chciałbym zamieszkać w Pradze. Nie wiem o co chodzi, nie wiem co jest tego przyczyną..  czy to metro, czy tramwaje, czy kamienice, czy czeski język, czy jej koncertowość, czy struktura miasta, czy to jej pykanie i szumienie… czaruje mnie i zniewala.

zawsze jednak wracam tu. Do miasta potrójnego, gdzie czuję się dobrze, u siebie.. Pamiętam o miastach innych, wzdycham do Pragi, ale.. może tak ma być, tu – jestem u siebie, a tam – kocham bywać? Może w momencie zamieszkania w Pradze zamarzyłbym o ulokowaniu siebie w innym mieście? Może nie wytrzymałbym bez bliskości wody, tej morskiej? Może zbyt bardzo brakowało by mi ludzi? Może pies by się źle czuł w mieście bardziej miejskim niż to gdyńskie? Może męczyłaby mnie jej turystyczność? Wiele pytań, bez szans na odpowiedź, bo.. ja choć chciałbym zamieszkać w Pradze, to nadrzędnie jestem stąd i tu mieszkać pewnie będę do zakichanej śmierci.

przecież nie mógłbym robić eskaemki w Pradze..

Written by recektoretworza

Sierpień 19, 2012 at 8:09 pm

Napisane w Uncategorized

człowiek-robot

leave a comment »

korporacja wychowała potwora. Mnie. Człowieka-robota. Poświęcającego nadmiernie czas pracy, której w standardowych ośmiu godzinach nie jest w stanie ogarnąć. Do pracy chodzi wcześniej, wychodzi z niej później. Wiecznie głową pełną spraw – spraw, które wciąż mają status ‚do załatwienia’. Gdyby mógł to w ogóle by z niej wychodził, z tej pracy, z tego biura. Pracoholizm (choroba)? Oddanie? Potrzeba wywiązania się z powierzonych zadań? Fascynacja? Głupota? Co napędza człowieka-robota? Korporacyjny potwór nie ma czasu na nic. Na spotkania z ludźmi nie-z-korporacji, oglądanie filmów, czytanie, bieganie, myślenie.. On pracuje, analizuje, rozwiązuje, mobilizuje. I choć chciałby się z korpo-sieci wyłączyć/odłączyć.. nie może. Utknął!

korporacyjny potwór, ja, człowiek-robot.. ma nawet swój hymn.

człowiek-robot lubi swoją pracę i wierzy, że wkrótce będzie mógł pracować mniej. bo teraz korpo-potwór przegina.

Written by recektoretworza

Czerwiec 29, 2012 at 10:54 pm

Napisane w Uncategorized