marónowe próby pisania

bo pisać każdy może…

troska o żuki i ślimaki z finałem pt. maraton

leave a comment »

biegając po lesie uważam na żuki i ślimaki. Widzę żuka – myślę, uważaj na żuki w lesie, widzę ślimaka – myślę tak samo tylko słowo żuk zastępuję słowem ślimak. A biegam bo znowu przypomniało mi się jak to fajnie jest się zmęczyć. Dodatkowym bodźcem było spotkanie z pewnym Marcinem (o dziwo na imprezach, w Papryce na przykład, można całkiem konkretnie pogadać), który to zaczął opowiadać o bieganiu, o formach treningu, o maratonie.. i tak jakoś zaiskrzyło. Następnego dnia kupiłem sobie buty z miejscem na mały gadżet i owy gadżet- tak, przecież jestem gadżeciarzem. No i biegam. Rzuciłem sobie wyzwanie – jakiś maraton, za jakiś rok. Składa się tak, że w sierpniu akurat ma miejsce gdański Maraton Solidarności, w którym mógłbym zmierzyć się sam ze sobą – bo na maraton na który chcę się wybrać Marcin – w Turynie, to ja się chyba nie wyrobię, przecież to są w końcu 42 km, a turyński bieg odbywa się w kwietniu. Dziś mogę przebiec i nie paść jakieś 5 km, za 12 tygodni powinienem dać radę 10 km.. zobaczymy co dalej. Może powoli da się osiągnąć cel. Na myśl o przebiegnięciu maratonu moje serce jakoś dziwnie szybciej bije. Cudownie szybciej.

Reklamy

Written by recektoretworza

Sierpień 11, 2009 @ 8:34 am

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: