marónowe próby pisania

bo pisać każdy może…

mechanizm

leave a comment »

Mechanizm działa tak. Dostajesz pracę. Jest fajnie, poznajesz nowych ludzi. Cieszysz się, że masz tryb pracy, który pozwala Tobie do miejsca pracy przychodzić punktualnie i również punktualnie wychodzić. Po ośmiu godzinach pracy wyłączasz tryb korporacja i znowu jesteś wolnym człowiekiem. Twoja praca zaczyna się tobie podobać. Lubisz ludzi, z którymi codziennie wspólnie przyczyniasz się do sukcesu firmy. Postanawiasz być dobry w tym co robisz i zaczynasz się starać. Nagle okazuje się, że 8 godzin to za mało.  Zostajesz kilka minut dłużej w pracy raz, potem kilka dni w tygodniu. Po roku pracy właściwie nigdy nie wychodzisz punktualnie – a jak już wyjdziesz masz wyrzuty sumienia. Wyjdziesz punktualnie i myślisz, na pewno o czymś zapomniałem, analizujesz swój dzień i wszystkie projekty jakie prowadzisz. Już nie jest tak, że wychodząc z biura jesteś wolnym człowiekiem. Masz telefon służbowy, w każdej chwili ktoś może czegoś od Ciebie chcieć. Wolisz odebrać, by uniknąć ewentualnego problemu. Z czasem 5 dni w tygodniu totalnie oddajesz się pracy, nawet jeśli masz więcej wolnego czasu w popołudnie to jesteś psychicznie zmęczony i nic się tobie już nie chce. Twój umysł skupia się na pracy i tylko w trybie korporacyjnym zdaje się być wydajny. Przestajesz coraz bardziej realizować się w tym, co dotychczas dawało Tobie moc i czyniło ciekawszym człowiekiem. Przestajesz biegać codziennie, staje się to już tylko spontanicznym wydarzeniem. W weekend chcesz odpocząć i próbujesz zrobić coś, co faktycznie sprawia Tobie radość. Czasu jednak jest tak mało, że popadasz tylko w frustrację. Przeklinasz swoją pracę za to, że odbiera ciebie tobie samemu. W poniedziałek, przypominasz sobie zawsze o tym, że nienawidzisz  tego dnia tygodnia, jednak już we wtorek jesteś trybem wielkiej maszyny. Czas mija i z każdym dniem jesteś owej maszynie coraz bardziej uległy. Masz świadomość, że potrzebujesz tej pracy, by móc istnieć w świecie, w którym za wszystko trzeba płacić, i który jednocześnie jest tak interesujący, że zrobisz wszystko by móc zapłacić za to co chcesz zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, przeżyć lub po prostu posiadać. Koło jest zamknięte. Tkwisz w nim, choć spora część Ciebie chciałby funkcjonować zupełnie inaczej. Tworzenie jest procesem, wymaga podejmowania prób, eksperymentowania – a na to wszystko jest potrzebny cholerny czas. Czas, który w ilości dwóch dni jest ilością niewystarczającą. W zamkniętym kole toczy się nierówna walka między korporacją a chęcią bycia twórczym…

Chyba się właśnie zestresowałem. Sam siebie nastraszyłem uświadamiając jak to działa. Stwierdzając, że faktycznie działa a nie jest tylko wymysłem mojej głowy.

Lubię swoją pracę. Nie lubię jednak tego, że zabija we mnie to co sprawiało, że czasem myślałem o sobie jak o artyście. I nie żalę się, choć może trochę tak. Opisuję jak jest. Najgorsze jest to, że gdy kiedyś zawiodę, bądź zrobię coś nie tak, korpora zgniecie mnie i wypluje, za pewne nie mówiąc nawet dziękuję.

Reklamy

Written by recektoretworza

Lipiec 30, 2011 @ 2:42 pm

Napisane w ot życie, Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: